Zapraszam :3
*********************************************************************************
Wstałam o siódmej i zaczęłam szykować się na pogrzeb. Czemu
bliscy muszą odchodzić tak szybko? Z zadumy wyrwał mnie dzwonek do drzwi.
-Witaj Ano. Gotowa?- zapytał mnie Christian, ubrany w czarny
garnitur.
-Chyba bardziej już nie będę…- mruknęłam. Zabrałam bukiet
dla babci i wyszliśmy. Przez całą drogę nie odzywałam się ani słowem.
Na miejscu była już mama i Ray. Podeszłam do niej i się
przytuliłam. Ona płakała bardziej, niż ja. Kiedy zakopywali trumnę, Christian
objął mnie ramieniem. Każdy położył
znicz i się przeżegnał. Po stypie nie miałam ochoty jechać do domu.
Pojechaliśmy więc do rezydencji pana Greya.
-Chcesz się czegoś napić?- zapytał się mnie.
-Nie, Christianie. Dziękuję, ale nie mam nastroju.
Posłał mi smutne spojrzenie i usiadł obok. Nie mogłam
wytrzymać jego wzroku, więc spuściłam głowę i przygryzłam wargę.
-Nie rób tego Ano- mruknął. Patrzyłam na niego pytająco-
Jeżeli nie przestaniesz, to źle się to skończy.
-Co masz na myśli?- wyszeptałam.
W jego oku dostrzegłam błysk.
-Nie chcesz wiedzieć.
-A co, jeżeli jednak chcę?
Uśmiechnął się lekko.
-Nie dzisiaj Anastasio. Innym razem- schował mi kosmyk
włosów za ucho.
Moje wewnętrzne „ja” krzyczy jak nastolatka, która umówiła
się z wymarzonym chłopakiem. Christian Grey składa mi tajemniczą obietnicę. To
dopiero coś!
-Twoja mama jest świetną kobietą- odrzekł.
-Ona ma męża- zaśmialiśmy się.
-Nie mówię tego w takim kontekście. Wolę brunetki- chwila
ciszy- Posłuchaj, Anastasio. Chcę, żebyś jutro się o mnie czegoś dowiedziała,
ale najpierw podpisz to.
Podał mi jakiś papierek.
-Co to jest?
-Umowa poufności. Nie będziesz mogła mówić nikomu o nas.
-I tak tego nie robię.
Uśmiechnął się.
-Jestem co do tego przekonany, jednakże wolę, kiedy mam
taryfę zaufania.
Podał mi pióro, a ja zamaszystym ruchem zostawiłam na
papierze swój podpis.
Czy dobrze zrobiłam?
Wieczorem Christian zaprowadził mnie do pokoju gościnnego.
Nie mogłam spać. Myślałam nad wszystkim. Nade mną… Christianem… naszą
znajomością. To wszystko robi się dziwne. Strasznie uwielbiam jego oczy. Te
szare tęczówki, które pobudzają moje zmysły. A uśmiech? Przy nim się rozpływam,
nie myślę trzeźwo i nie mogę się skupić. Boże, co on ze mną wyprawia? Zasnęłam
w końcu, ale nie spałam długo. O trzeciej wstałam po szklankę wody. Zarzuciłam
na siebie satynowy szlafrok i zeszłam do kuchni. Nalałam ją sobie i oparłam się
o blat, przymykając oczy.
-Co ty tu robisz, Anastasio?- zapytał nagi od pasa w górę
Christian.
-Nie mogłam spać. Musiałam się napić. A ty co tu robisz?
-Miałem bardzo podobny problem do ciebie. Tylko, że miałem
zamiar pograć na fortepianie.
-Wybacz. Nie chciałam popsuć twoich planów. Już sobie idę.
-Nie musisz iść. Będzie mi bardzo miło, jak zostaniesz. Może
masz chęć posłuchać?
Uśmiechnęłam się i kiwnęłam głową. Usiadłam obok niego przy
pianinie, a Christian zaczął grać. Melodia była smutna, a pan domu wydawał się
spięty i zdołowany.
-Christianie, co się dzieje?- dotknęłam jego ramienia, lecz
natychmiast zabrałam dłoń, kiedy poczułam jak się spina.
-Nie dotykaj mnie Anastasio. Proszę. To granica, której nie
można przekraczać.
-Dlaczego?
Bierze głęboki oddech i czuję jak narasta napięcie między
nami.
-Miałem trudne dzieciństwo. To musi ci wystarczyć.
Spuściłam wzrok.
-A czemu grasz takie smutne i melancholijne utwory?
-Bo boję się jutra. Jak zareagujesz jak ci to pokażę.
-Ale co?
-Moje prawdziwe ja- spojrzał na mnie.
-Nie jesteś mordercą, ani handlarzem kobietami, prawda?-
uśmiechnęłam się nerwowo.
-Nie Ano. Nic z tych rzeczy- w jego szarych oczach dostrzegłam
błysk, jednak zaraz zniknął- Powinnaś już iść spać.
Poczułam się jak zbesztane dziecko. Przewróciłam oczami.
-Christianie, błagam cię- westchnęłam.
-Czy ty właśnie wywróciłaś oczami?
Przeszły mnie ciarki od jego tonu i wzroku. Chyba był zły.
Bardzo zły.
-Nie?
-A ja myślę, że tak Anastasio. I jeżeli zrobisz to ponownie,
to przełożę cię przez kolano, rozumiesz?
Co kurwa? Czy ja się przesłyszałam? Patrzyłam na niego
wielkimi oczami. Dałam radę tylko kiwnąć głową.
-Dobrze. Więc do łóżka. Jutro czeka cię dużo emocji i musisz
być wypoczęta.
Wziął mnie za rękę i zaprowadził do sypialni. Położyłam się,
a on przykrył mnie kołdrą.
-Śpi Anastasio. Dobrych snów- pocałował mnie w czoło i
wyszedł.
***
Tym razem obudziłam się z samego rana. Przeciągnęłam się i
wyszłam z sypialni. Gosposia Christiana akurat szykowała mu śniadanie.
-Witaj Ano. Na co masz ochotę?
-Dzień dobry pani Jones. Poproszę naleśniki, jeżeli to nie
problem.
-Żaden. Za chwilę będą.
Zajęłam miejsce na stołku barowym przy wysepce.
-Jak się czujesz Anastasio? Wyspałaś się?- usłyszałam głos
za plecami. Stał tam Christian.
-Czuję się dobrze, panie Grey. Dziękuję. Odwieziesz mnie po
śniadaniu do mieszkania? Muszę się przygotować na jutro na wykłady.
-Oczywiście. Jak tylko zechcesz. To może przełożymy to czego
się boję na następny raz. Nie wiem jak się za to zabrać.
-Nie ma problemu Christianie.
Szybko zjadłam śniadanie, zabrałam swoje rzeczy i Christian
odwiózł mnie do domu.
-Wejdziesz?
-Nie maleńka. Muszę się jeszcze przygotować na jutro. Mam
wizytę w jednym miejscu.
-Na chwilkę- zrobiłam słodkie oczka.
-Jest pani niepoprawna, panno Steele- uśmiechnął się.
Wysiedliśmy z auta i weszliśmy do mieszkania. Christian
wziął jakąś teczuszkę i podążył za mną.
-Skoro mamy trochę czasu, to uda nam się omówić to, co
mieliśmy w planach. Masz jakieś wino?
-Chyba tak. Zobacz w szafce.
Christian znalazł dwa kieliszki, nalał nam czerwonego wina i
usiedliśmy przy stole.
-To jest umowa.
-Umowa?
-Tak. Bo jak mówiłem, mam specyficzny gust…
*********************************************************************************
Mam nadzieję, że się podobało :3
Chcę podziękować mojej kochanej przyjaciółce (a nawet siostrze) Sandrze, która pomagała mi pisać to opowiadanie, a ja okropna nie wspomniałam o tym wcześniej. Dziękuję kochanie moje <3
Pozdrawiam


